Jak poradzić sobie z sytuacją, kiedy Twój partner traci pracę?
Małżeństwo i finanse to zazwyczaj trudny temat. Tam gdzie pojawiają się pieniądze, nie trudno o sprzeczki i nieporozumienia. Dobrze porozmawiać na ten temat jeszcze w narzeczeństwie.
Wspólne konto czy osobne? Oszczędności, rachunki, kredyty… lista nie ma końca. Jest jednak taka szczególna sytuacja, o której mówi się rzadko, lub rzadko się ją zakłada - kiedy jedna ze stron nie pracuje, albo traci pracę.
Co wtedy?
Stres, stres, stres
Jeśli jedno z nas traci pracę już w trakcie małżeństwa, jest to niezwykle stresująca sytuacja. Jeśli nie mamy oszczędności, może pojawić się problem - w końcu każdy z nas wie, że utrzymanie się z jednej pensji bywa problematyczne.
Ważne jest, żeby mimo tego, zachować spokój. Teraz przyda się dużo równowagi, a dodatkowe pretensje nie rozwiążą waszych problemów. Zacznijcie skrupulatnie prowadzić budżet domowy, zapiszcie wydatki i przychody na najbliższe miesiące. Zastanówcie się na czym możecie zaoszczędzić, gdzie obciąć wydatki, żeby było wam prościej.
Jeśli macie taką możliwość, warto też sięgnąć po oszczędności, o ile takie posiadacie.

Obwinianie nie pomoże
Niezależnie od tego co się stało, że jedno z was straciło pracę - obwinianie i zarzucanie winą nie pomoże. Mleko wylane, czasu nie można cofnąć - wypominanie, krzyki i awantury nie dadzą wam nic, prócz dodatkowych problemów.
Sytuacja może być ciężka, ale warto pamiętać, że jesteście w tym razem i razem z tego wyjdziecie, nawet jeśli oznacza to dodatkowe poświęcenia. Wspieraj swojego partnera/partnerkę, pomóż poszukać nowej pracy, zapewnij, że to tylko chwilowe kłopoty.
Jeśli tak zadecydujecie…
Sprawa braku pracy nie musi wyniknąć w trakcie - może być zaplanowana. Warto o tym porozmawiać wcześniej - co w przypadku, jeśli pojawi się w waszym życiu dziecko? Które z was wybierze się na urlop i nim zajmie, czy zrezygnujecie całkowicie z pracy zawodowej - jeśli tak - to na jaki czas? Czy uda się wam żyć z jednej pensji, jak wtedy podzielicie swoje wydatki, finanse? Nie warto przyjmować pozycji biernej i myśleć, że dogadacie się już w trakcie - może się wtedy okazać, że macie zupełnie inny pogląd na ten temat.
Niezależnie od waszych decyzji, każda z nich będzie w porządku, jeśli zostanie dobrze obgadana i ustalona wcześniej. Zazwyczaj nie zawracamy sobie głowy takimi sprawami, szczególnie, jeśli na horyzoncie jest przygotowanie ślubu, formalności i zwykłe cieszenie się życiem - mimo tego, trudne tematy należałoby poruszyć przed ślubem, żeby szara codzienność nas nie zaskoczyła.

Zawsze lepiej przygotować się na najgorsze, a później miło zaskoczyć! A Wy jak podchodzicie do tej sprawy?
